Sharm el-Sheikh to jedno z tych miejsc, do których naprawdę chce się wracać. Za każdym razem zachwyca mnie to samo – intensywnie turkusowe Morze Czerwone, słońce praktycznie przez cały rok i niesamowita atmosfera wakacyjnego luzu.
To kierunek, który śmiało polecam zarówno osobom marzącym o totalnym relaksie, jak i tym, którzy nie potrafią usiedzieć w miejscu. Rafy koralowe są tutaj jednymi z najpiękniejszych, jakie widziałam – nawet jeśli nigdy wcześniej nie nurkowaliście, snorkeling w Sharm el-Sheikh robi ogromne wrażenie. Kolorowe ryby, krystalicznie czysta woda i podwodny świat wyglądający jak z filmu to coś, czego nie da się zapomnieć.
Poza plażowaniem warto wybrać się na pustynne safari quadami, zobaczyć zachód słońca w górach Synaju czy spędzić wieczór na tętniącym życiem Soho Square albo Old Market, gdzie można poczuć prawdziwy klimat Egiptu i spróbować lokalnych specjałów.
Uwielbiam też to, że hotele w Sharm potrafią naprawdę zaskoczyć – piękne ogrody, świetne All Inclusive, aquaparki, eleganckie strefy tylko dla dorosłych i prywatne pomosty prowadzące prosto na rafę. To miejsce, w którym luksus często kosztuje znacznie mniej niż w wielu innych ciepłych kierunkach.
Jeśli szukacie miejsca z gwarancją pogody, pięknym morzem i wakacjami, na których naprawdę można się wyłączyć z codzienności, Sharm el-Sheikh jest jednym z moich pewniaków. To kierunek, który zachwyca od pierwszego dnia – i zdecydowanie warto zobaczyć go na własne oczy.